Silnik elektryczny ma interesującą historię. Tego typu jednostkę napędową na prąd zmienny jeszcze w XIX wieku opatentował serbski inżynier i wynalazca – Nikola Tesla. Mogła ona zarówno zamieniać energię elektryczną w mechaniczną, jak i wykonywać pracę odwrotną, czyli być prądnicą. Była to pierwsza w swoim rodzaju konstrukcja, a mimo to gwarantowała bardzo wysoką efektywność.
Swoim wynalazkiem Tesla przyczynił się tym samym do ‘przestawienia’ świata z prądu stałego na zmienny. Ówcześnie Stany Zjednoczone elektryfikowały się prądem stałym, co zmniejszało wydajność systemu energetycznego. Pracodawca Tesli i potentat rynku energetycznego, Edison, wręcz wyrażał niechęć do prądu zmiennego. Jego dziwna postawa przyczyniła się do spowolnienia badawczych postępów Tesli. W końcu, mimo sukcesów genialnego inżyniera, Edison zwolnił go z pracy.
Można znaleźć sporo niesamowitych opowieści o tym, że Tesla swego czasu skonstruował prototypowy samochód napędzany silnikiem elektrycznym. Pojazd ten był zbudowany na bazie auta Pierce-Arrow i był w stanie rozwinąć prędkość do 90 mil. Dosyć zaskakująca informacja. Przecież relacje te dotyczą roku 1931. Jednak to betka w porównaniu ze stwierdzeniami, iż jednostka ta nie była zaopatrzona w żaden akumulator! Tesla zamontował specjalny układ połączony z prętami, które rzekomo czerpały energię prosto z otoczenia. Ile prawdy w tej historii?
Podobno na bazie jego prac powstawały kolejne konstrukcje albo o niesamowitej efektywności, albo nawet nie wymagające zasilania. Dla przykładu w 1961 niejaki Joseph R. rzekomo zamontował w swoim Merkurym własnoręcznie zbudowany silnik elektryczny o podwojonej wydajności. Rok później zastosował generator intensyfikujący prąd z akumulatora. Efektem miało być drastyczne obniżenie zapotrzebowania jednostki napędowej na energię. Z kolei w 1979 roku niejaki H. R. Johnson opatentował wynalazek zwany silnikiem magnetycznym. Było to zrealizowanie rozwiązania sugerowanego już przez Teslę – napędzania rotora układem magnesów trwałych. W efekcie miało powstać perpetuum mobile.

Skomentuj